5 zaskoczeń na początek, czyli…
co podczas pierwszych ćwiczeń emisji głosu dziwi najbardziej?
Wiele może zaskoczyć na pierwszych lekcji emisji głosu! Zakładam, że wiecie, że to kawał ciężkiej pracy. 🙂 Reszta poniżej! Przeczytajcie, co według mnie najbardziej zaskakuje na stracie!
- Na zajęciach emisji głosu mówionego wcale się dużo nie mówi!
Sprawa jest prosta. To, jak brzmi głos jest efektem pracy całego ciała. Nie tylko fałdy głosowe “mówią” , ważny jest nawet mały palec u stopy!
Zatem na zajęciach emisji głosu sporo czasu poświęca się ciału. Poprzez odpowiednie ćwiczenia przygotowuje się trakt wokalny do naturalnego brzmienia.
- Mata jest niezbędna…
…chociaż, jak zobaczyłam ją na pierwszych zajęciach, miałam ochotę uciec z sali.
Na macie wykonuje się część ćwiczeń rozgrzewkowych, a także to, co uczniowie lubią najbardziej – czyli relaksację! 🙂
- Relaksacja
“Po co mi relaksacja, ja jestem zrelaksowana” i “Akurat coś mi da leżenie na macie” – bez dwóch zdań wielu tak myśli na początku!
I bez dwóch zdań to byłaby prawda, gdybyśmy tylko leżeli. Zajęcia z relaksacji pozwalają na rozluźnienie napięć, a to ma bezpośrednie przełożenie na brzmienie głosu!
- Ćwiczenia logopedyczne są jednym z elementów dobrego mówienia, ale nie najważniejszym!
Dykcja i artykulacja to tylko dwa puzzle w układance. Gdy głos więźnie w gardle, nawet najlepszy wierszyk od pani logopedki nie pomoże.
- Poszukiwanie napięć w ciele.
Stres wpływa na ciało, ciało na głos. Dobrze poprowadzone zajęcia emisji głosu pomagają zlokalizować napięcia i zwiotczenia mięśni ciała i unikać ich negatywnego wpływu na brzmienie!
To piątka moich największych zaskoczeń podczas pierwszych lekcji emisji głosu. Jak widziecie, ćwiczenia z emisji głosu bywają całkiem nieoczywiste. A po pierwszym zaskoczeniu jest już całkiem przyjemnie! 🙂
Przeczytajcie też: Dla kogo emisja głosu?
Komentarz
Hmmm… no to i ja jestem zaskoczona! I tym bardziej mam ochotę spróbować takcih zajęć!!!